Zaznacz stronę
Udało się!

Udało się!

Przeczytałem książkę na urlopie! I nie myślcie sobie, że leżałem plackiem, bynajmniej. Nie był to urlop na plaży gdzie z natury rzeczy, czasu jest sporo tylko góry i codzienne wycieczki od 10 do 20 km.

Zawsze jak jedziemy na urlop zabierałem ze sobą książkę. Jedną papierową i zawsze awaryjnie coś na Google Książki. Tam zresztą zawsze coś mam do przeczytania. Ale tym razem udało mi się wygospodarować tyle czasu (głównie późnymi wieczorami i bardzo wcześniej rano), że przeczytałem od deski do deski. I powiem Wam, było warto! Zawsze coś czytam najgorzej, że przeważnie kilka na raz, przez co skaczę z książki na książkę…(na samą myśl o tym, że przeczytam pewnie jakiś promil książek, które chciałbym przeczytać robi mi się smutno), ale wracając. Jedną mam w sypialni, jedną na smartfonie i kolejną (tę aktualnie ulubioną) w jedynym słusznym miejscu gdzie czytanie przychodzi mi najlepiej, czyli w kibelku. Swoją drogą szanowna małżonka zakupiła mi kiedyś „Gazetnik klozetowy”, w którym mieszczą się elegancko dwa tytuły takie po 300 stron. Nie wiem, co takiego ma w sobie to niezbyt przystosowane miejsce do czytania, że tak dobrze mi się czyta. Też tak macie? Są takie sytuacje, że naprawdę przeginam i potem „mrówki” męczą mnie przez godzinę zanim krew zacznie znowu swobodnie krążyć w odnóżach tylnych. Ale co tam! Rozdział trzeba skończyć.. Wiadomo!

O książce

A książka, którą chcę Wam polecić jest stworzona do czytania w kibelku. Zresztą na łamach tejże, autor przyznaje, że również pochłania kolejne tytuły w czytelni klozetowej 🙂 „Nietoperz i suszone cytryny” autorstwa Marcina Mellera to 304 strony krótkich felietonów, które ukazywały się w latach 2016-2019 na łamach „Newsweeka”. Dodatkowo mój ulubiony dziennikarz okrasił niektóre z nich Post Scriptum, które dodają nieco świeżości do poruszanego tematu. Na stronie lubimyczytać.pl jest taka informacja przy książkach o szacowanym czasie potrzebnym na przeczytanie. I podają tam, że na ten tytuł potrzebujemy 5 godzin i 4 minuty. Wyliczają to tak, że podobno można ją czytać 200 słów na minutę, czyli 1 strona na 1 minutę… Ta jasne.. (Tak na marginesie, mój urlop trwał dwa tygodnie).

„Nietoperz…” to zabawna i bardzo przyjemna lektura o rodzinie, pracy, polityce i wielkich pasjach autora, czyli piłce nożnej, jedzeniu i Mazurach. Czasem bawi, czasem daje do myślenia, a czasem nawet denerwuje, bo przypomina sytuacje z życia, które komentuje Marcin Meller. Dla mnie inspirująca i pouczająca. Będzie to jeden z tych tytułów, które na pewno zapamiętam na długo, na pewno jakoś mnie ukształtuje i na pewno będę polecał, co niniejszym czynię.

Co dalej?

Dzięki Zapałka za polecenie i podarek? Miałaś racje, że będzie to dla mnie inspirujące i choć się obawiałem w trakcie czytania, że już nic nie napiszę, bo z czym do ludzi.. To jednak jak zasiadłem do pustej „kartki” to słowa jakoś same poleciały. Na dowód tego jak bardzo spodobał mi się tytuł dodam, że tuż po przeczytaniu zamówiłem dwie inne książki ze stajni Państwa Mellerów, czyli nową książkę Anny Dziewit-Meller „Od jednego Lucypera” i „Gaumardżos! Opowieść z Gruzji” autorstwa Państwa Mellerów. Dam znać mam nadzieje niebawem jak poszło z tymi tytułami! Czuwaj!

1 strona na 1 minutę… Ta jasne….

A na co to komu?

A na co to komu?

Wiem, że to jakoś tak nie po kolei, bo teoretycznie ten wpis powinien być pierwszy ale co tam, teraz mnie naszło to napisałem 🙂 

A na co to komu?

W dobie natłoku informacji, które zalewają nas każdego dnia na wszelaki możliwy sposób można się zastanowić po co kolejne miejsce w sieci z kolejną treścią i to pisaną. Pewnie część z was zastanawia się „A kto to będzie czytał?”, „A na co to komu?” przecież można wszystko wysłuchać czy to na YT, czy to w TV, czy w formie podcastów. Pewnie tak, sam sporo słucham podcastów i radia aleeee… są dwa powody dlaczego taka forma i dlaczego w ogóle.

Dlaczego taka forma? Z mojego punktu widzenia łatwiejszą i tańszą na starcie formą realizacji komentowania świata i dzielenia się wiedzą jest jednak forma pisana. Oczywiście nie wykluczam innych form, jak to mówią: nigdy nie mów nigdy. Można też się zastanowić dlaczego nie Facebook czy jakaś inna gotowa platforma gdzie można pisać co się chce totalnie „za darmo” (tak Wam się tylko wydaje). To akurat prosta sprawa. Pisząc coś na FB zostawiam swoją treść i niejako oddaję ją we własność właścicieli tej platformy. Nie mam wpływu co i kiedy się z nią stanie, nie mam możliwości jakiegoś moderowania komentarzy, hejtu itd.. Wolę jednak żeby treści te „leżały” na moich serwerach i na „moim” WordPress`ie. Oczywiście tu nie chodzi o usuwanie niewygodnych komentarzy, ale czasem trzeba zablokować jednego czy drugiego gagatka, który zaczyna przesadzać. Sami zresztą wiecie co się dzieje w komentarzach.

Dlaczego w ogóle? Przez te parę lat świadomego życia dowiedziałem się już kilku rzeczy:

  • ogień parzy;
  • whisky nie trzeba pić tylko z Colą (spróbujcie z tonic`kiem) i nie każda whisky lepiej smakuje z lodem;
  • poglądy polityczne są mocniej zakorzenione i wzbudzają większe emocje niż np. religia;
  • świat jest większy niż nam się wydaje (serio, ziemia jest ogromna, ale jednocześnie bardzo mała, ale to temat na zupełnie inną opowieść);
  • sernik tylko z rodzynkami itd… – będę usuwał komentarze, że sernik tylko bez rodzynek! 😉
  • najważniejsza w życiu jest rodzina i przyjaciele;
  • generalnie jesteśmy pyłkiem, który przemija na tym łez padole;
  • i takie tam różne prawdy życiowe.

Coś już tam wiem o życiu. W końcu w moim wieku niespełna 200 lat temu ludzie byli traktowani jak starszyzna. I biorąc pod uwagę to jak wielki jest świat, mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że nie mamy szans na poznanie całego świata, nie mamy szans na przeczytanie wszystkich ciekawych i cennych książek, nie mamy szans na zwiedzenie wszystkich krajów itd.. Możemy natomiast uczyć się i poznawać świat i wszystko co jest z nim związane poprzez doświadczenia innych ludzi. To dlatego tak bardzo lubimy oglądać programy turystyczne, kulinarne czy sportowe. Oglądając lub czytając to jak inni to robią mamy szansę liznąć tej wiedzy ciut więcej. Oczywiście nie namawiam do tego, żeby siedzieć w domu i żyć innych życiem, ale możemy uzupełniać nasze własne doświadczenia właśnie doświadczeniami innych. Sam tak robię i postaram się korzystając z tego bloga przybliżać wam nieco tego świata, z którym ja się spotykam, doświadczam i oceniam. Być może nigdy nie wpadlibyście na tytuły książek, które wam polecę. Najprawdopodobniej nie mieliście do tej pory potrzeby uświadomić sobie jak mała jest ziemia w stosunku do wszechświata. Być może traficie na serial, który wam polecę i będzie to jeden z lepszych jaki oglądaliście, albo jeszcze lepiej – nie stracicie godziny czy dwóch na serial, który ocenię źle. Kto wie, może nie wiecie i byście się nie dowiedzieli, że w Bułgarii figa rośnie jak u nas bzy. A może kogoś zainteresuje moja ocena tego co się dzieje w naszym mieście lub kraju…

Generalnie nie zamierzam się nastawiać na jeden temat. Chcę pisać o tym co akurat leży mi na sercu. Nie mogę też na 100% powiedzieć, że będzie się pojawiał jakiś wpis raz w tygodniu czy w miesiącu. Nie wiem.

No! To chyba tyle w tym momencie. A i jeszcze jedno.

Chciałbym w tym miejscu podziękować Patrykowi, który zarwał nockę tworząc logo bloga, które bez poprawek wziąłem i od razu się zakochałem. Polecam Patryka! Ma na swoim koncie kilka świetnych realizacji.

PS. Zapisz się na newsletter, będziesz otrzymywać informacje o nowych wpisach. Obiecuję, że nie będzie tego dużo i nie będę Cię spamował reklamami.

PS2. Pamiętaj idź na wybory 28 czerwca! No chyba, że masz w planie zagłosować na Pana Andrzeja Dudę to #ZOSTAŃ_W_DOMU