Zaznacz stronę
Świat nastolatka – prawdziwa enigma

Świat nastolatka – prawdziwa enigma

Świat nastolatka – prawdziwa enigma.

Po dłuższej przerwie zastanawiałem się, który temat wybrać z mojej listy (tak, mam listę tematów, o których chcę napisać tylko czasu i chęci brak), ale książka, którą właśnie czytałem przeorganizowała moją listę. Zatem mam dla Ciebie dzisiaj kolejną książkę, którą musisz przeczytać. I choć na pierwszy rzut oka jest to pozycja dla rodziców, nic bardziej mylnego.

Autor

Przeszło 8 lat temu czytałem serię książek redaktora, który związany był z “Gazetą Wyborczą”, a teraz z Halo.Radiem. Z wykształcenia archeolog, ale przede wszystkim mistrz opowiadania i rodzic, Leszek Talko. Miałem okazję czytać już “Dziecko dla początkujących”, “Dziecko dla średnio zaawansowanych”, “Dziecko dla profesjonalistów”. Wszystkie polecam świeżo upieczonym rodzicom (pewnie i tak nie macie czasu na książki) oraz tym, którzy planują najlepszą przygodę życia. Nie spodziewaj się instrukcji jak przewinąć lub nakarmić dziecko, a raczej brutalnej prawdy o tym jak bardzo zmieni się Twoje (Wasze) życie. Na szczęście autor nie kończy tylko na uświadomieniu, że rodzicielstwo to szkoła przetrwania, ale podaje praktyczne porady i opisuje swoje doświadczenia jak sobie z tym poradzić. A nawet zmienić w coś co można nazwać szczęściem. Naprawdę ubawiłem się czytając te tytuły i jeszcze raz gorąco Ci polecam.

Nastolatek dla początkujących – świat nastolatka

Od razu wiedziałem jak trafiłem na kolejną książkę Talko “Nastolatek dla początkujących – Nie daj się wylogować z ich życia”, że i tym razem autor mnie nie zawiedzie. Właśnie o tej książce chciałem Ci dzisiaj wspomnieć i o przemyśleniach jakie w związku z tym mnie dopadły. Dlaczego na początku wspomniałem, że nie jest to tylko książka dla rodziców? Ano dlatego, że może masz siostrzeńca, bratanka lub syna przyjaciela i Wasze dialogi sprowadzają się do pytania “Jak tam w szkole? Dobrze”. Zapewniam Cię, że z dzieckiem czy nastolatkiem można rozmawiać na wiele różnych tematów. Może niekoniecznie o polityce zewnętrznej Zimbabwe, ale o wielu ciekawych (dla niego) tematach.

Jednak w pierwszej kolejności chciałbym Cię zaprosić do małej zabawy. Na pierwszej stronie książki znajduje się taki tekst.
“Spróbuj odpowiedzieć na 10 pytań. Jeśli nie znasz odpowiedzi na większość z nich, a masz w domu nastolatka – to książka dla ciebie. Jeśli nie znasz odpowiedzi na żadne – cóż, zrób wszystko, napadnij na kogoś, ukradnij tę książkę. Po prostu musisz ją mieć”

I pytania:

Brałeś udział w lajwiku?
Co to jest headshot?
Ile dałbyś za skina kosy?
Jakie ajtemki są najbardziej wartościowe?
Co najchętniej odpakowujesz na wizji?
Po czym poznasz Slender Mana?
Znasz Blowka, ReZigiusza i Stuu?
Skąd się bierze diaxy?

I jak? Jak Twoja wiedza o świecie, którym żyje dzisiejsza młodzież? Czy czytanie pytań sprawiło Ci problem? A odpowiedzi to istna loteria? Nie martw się, należysz do większości. Niestety, aby w miarę przyzwoicie poruszać się po cyberświecie dzisiejszej młodzieży, musisz zapomnieć o włączaniu TV i klikaniu w pilota (tego pewnie już nikt nie robi). Zapomnij o oglądaniu po raz 5 ulubionego filmu lub słuchaniu trzeci raz tego samego dnia wiadomości z “dorosłego/prawdziwego” życia. MUSISZ przesiąść się na oglądanie YouTuba, Instagrama, Tik Toka i granie w gry. Zresztą zmiana kanałów telewizyjnych na dobre kanały na YouTubie to naprawdę dobry pomysł, tak w ogóle. Tylko wtedy znajdziesz wspólny język i poznasz świat nastolatka. Tylko wtedy będziesz wiedzieć kto to jest Blowek, Stuu, reZigiusz czy SA Wardęga.

Co w książce

Właśnie na tym skupia się Talko w swojej książce. Rozmawia ze swoimi dziećmi o stworzeniu kanału na YT, rozmawia o tym co oglądają, co polecają. Mają wspólne tematy i dzielą pasje. Grają wspólnie w GTA i levelują postacie. Dzięki temu ma pojęcie co to jest GTA. Większość rodziców myśli, że to gra o jeżdżeniu samochodem, a kiedy dowiaduje się, że w grze chodzi o to, żeby zostać rasowym przestępcą, zakazują gry, a czasem grania totalnie. Córka autora w świetny sposób argumentuje chęć zakupu GTA “To gra dla dorosłych – zakomunikowałem więc dzieciom. – Tato, przecież wszystkie dzieci ją mają – westchnęły dzieci. – A nie ma jej żaden dorosły.”. Autor przed zakupem szuka dalej argumentów u rodziców dzieci ze szkoły “Kiedy zapytałem niewinnie, czy dzieci mają jakieś gry, w których występuje przemoc, dorośli powiedzieli, że nic podobnego. Kiedy zapytałem, czy ich dzieci mają GTA – odpowiedzieli twierdząco.”. Jeżeli myślisz, że gry to głupota, Minecraft to jakieś badziewie z dużymi pikselami, GTA to gra wyścigowa to nie masz pojęcia o świecie młodzieży. Oni tym żyją. To spora część ich życia.

Cyberświat, świat nastolatka

Nadrobienie YouTuba zajmie Ci pewnie tygodnie, nie przejmuj się, nikt nie jest w stanie oglądać wszystkiego co się produkuje na tej platformie. Nawet statystycznie odnotowuje się, że do tej pory co minutę na YouTube trafia nawet 300 godzin filmów. Prawie 5 miliardów filmów jest oglądanych na YouTube każdego dnia i ponad 30 milionów odwiedzających dziennie. Dlatego wybierz kilka kanałów, które Cię interesują, może coś polecisz swojemu dziecku, ale przede wszystkim dowiedz się co ogląda Twoje dziecko, bratanek, siostrzeniec itd.. Świat nastolatka to prawdziwa enigma i jest ogromny i może zaskakiwać. Ale przez to, jest tak fascynujący np. czy uwierzysz, że jest na polskim YouTubie człowiek po czterdziestce, który od 10 lat gra w gry na YT i z tego żyje? Tak! Remigiusz Rock Maciaszek to dorosły facet, który gra w gry, opowiada o grach i żyje światem gier. Przy tym wychowuje dwoje dzieci. I myślę, że mało jest w Polsce dzieci, które grają w gry i nie wiedzą kto to jest Rock.

Jeszcze bardziej zaskakujące są liczby jakimi trzeba się poruszać opowiadając o Youtuberach. reZigiusz (gracz) prawie 4 mln subskrybentów (fanów) i ponad 800 mln wyświetleń. Friz 3 mln subów i 797 mln wyświetleń. Rekordzistą jest natomiast również gracz pochodzenia Szwedzkiego PewDiePie, który ma 110 mln subskrybentów oraz 27 miliardów wyświetleń. TAK! 27,821,681,169 video views. Myślę, że najlepsi autorzy, redaktorzy w tradycyjnych mediach mogą tylko pomarzyć o takiej widowni. To jest dobry trop aby rozpocząć przygodę z YT. Wpisz w Google “ranking youtube poland” i zaczynaj od góry 😉 W ostatnim wpisie, w którym  polecałem Kosmiczne wyzwania polecam również kanał Tomasza Rożka „Nauka. To Lubię”. Zacznij może od tego, być może to będzie kanał, który to Ty polecisz nastolatkowi i będzie to wejściówka do świata nastolatków.

top youtube

https://apynews.pl/ranking-youtuberow 

Podsumowanie

Sam od lat oglądam YouTube i śledzę wielu youtuberów. Kupiłem nawet książki kilku z nich. Dlatego kiedy zacząłem czytać “Nastolatek dla początkujących” i trafiłem na “test” o wiedzy ze świata nastolatków, nie miałem większych problemów z odpowiedziami. Sam również jestem graczem z wieloletnim stażem 😉 Mam natomiast wielu znajomych i przyjaciół, którzy raczej mieliby problem z odpowiedziami i niestety ich dialogi z młodzieżą zazwyczaj sprowadzają się do “Jak w szkole? Dobrze”. Oczywiście nie twierdzę, że nie można z nimi rozmawiać na inne tematy, ale uwierz mi, oni tym żyją. Mnie to dopiero czeka, moja córka skończyła 8 lat, ale już przejawia duże zainteresowanie treściami na Tik Tok i YT. Dlatego nie tracę już czasu i lecę na YouTube oglądać wczorajszy odcinek LS`a, którego nie mogłem zobaczyć o 18:00. Czekają jeszcze ostatnie wybitne rozmowy na kanale Imponderabilia oraz Rock&Borys no i nagranie z lajwika z kanału Tomasz Kopyra. Kiedy ja to nadgonię… 😉 A jutro o 18:00 kolejny wybitny odcinek LS`a.

“Nastolatek dla początkujących – Nie daj się wylogować z ich życia” Leszek Talko – Polecam! Ocena 5/5

Bez odbioru.

Michał

PS
Ja polecam na YouTube:

Na Gałęzi – genialne recenzje filmowe.
Nauka. To Lubię. – Ciekawostki naukowe. Dr Tomasz Rożek
Astrofaza – wszystko o kosmosie.
Uwaga! Naukowy Bełkot – Ciekawostki naukowe.
Imponderabilia – wybitne rozmowy na każdy temat.
Remigiusz Maciaszek – kanał o grach i branży gier.
Lekko Stronniczy – rozrywkowy program.
Dr Hope`s Notes – lekarz, który ocenia filmy o lekarzach, np. House 🙂
Jak oszczędzać pieniądze – wszystko o pieniądzach.
mietczynski – a może chcecie w nietypowy sposób usłyszeć streszczenie lektury?
Kuba Klawiter – nowinki technologiczne.
Kasia Gandor – popularyzatorka wiedzy.

Mógłbym tak długo wymieniać 😀
Zacznij już dziś tworzyć swoją listę i wejdź do świata nastolatków.

Kosmiczne wyzwania – Czyli jak przekazać trudną wiedzę w prosty sposób

Kosmiczne wyzwania – Czyli jak przekazać trudną wiedzę w prosty sposób

Kosmiczne wyzwania – Czyli jak przekazać trudną wiedzę w prosty sposób

Przeszło miesiąc temu na kanale „Nauka. To Lubię” (który zresztą polecam na YouTube) oglądałem Live pod tytułem „Człowiek na Marsie?” (https://www.youtube.com/watch?v=a7kNoZmQGDE) . Tomasz Rożek rozmawiał z Arturem B. Chmielewskim o misjach na Marsa, tych aktualnych, ale także tych, które są planowane. Przy okazji rozmowy, promowali nową książkę Chmielewskiego „Kosmiczne wyzwania. Jak budować statki kosmiczne, dogonić kometę i rozwiązywać galaktyczne problemy”, a ponieważ tematyka szeroko rozumianego kosmosu kręci mnie od dziecka, czym prędzej nabyłem ów tytuł. I zdradzę Wam już na wstępie. Było warto!

Artur Bartosz Chmielewski

Istnieje dużo prawdopodobieństwo, że słyszeliście o tym dosyć słynnym Polaku, pracującym w JPL w NASA głównie dlatego, że jest synem świętej pamięci „Papcia Chmiela”. Tak, tego Papcia, który stworzył Tytusa. Zresztą słyszałem, w jakimś wywiadzie z Arturem Chmielewskim jak z przymrużeniem oka mówił, że możemy być wdzięczni za serię z Tytusem właśnie jemu. Seria ukazała się na jego urodziny tylko po to, żeby „Papcio Chmiel” miał za co kupować pieluchy dla Artura bobasa.

Artur Chmielewski urodził się w 1957 roku w Warszawie. Po średniej szkole wyjechał do USA, tam studiował i ukończył mechanikę i informatykę. W wakacje podjął pracę w FORD, dzięki czemu trafił do JPL (Jet Propulsion Laboratory – jest to jedno z centrów badawczych NASA) gdzie miał opracować marsjański łazik elektryczny. Następnie pracował przy projektach sond i teleskopów. No kurna mózg! Mógłbym tak długo pisać o tej fascynującej postaci, ale nie o tym, nie o tym.

O czym i dla kogo jest ta książka?

O czym, to dość oczywiste. Sam tytuł wyjaśnia to dosyć dokładnie. A dla kogo? I to już nie jest takie oczywiste, przynajmniej dla mnie nie było. Byłem przekonany, że będzie to tytuł, który po kilka stron dziennie będę czytał z córką, którą uwielbiam zarażać dobrymi książkami. Tymczasem przeczytałem tę książkę sam, niemal na jedno posiedzenie. Pomimo tego, że napisana i wydana jest raczej z myślą o młodszym czytelniku, to wciągnęła mnie bezlitośnie. Te niespełna 200 stron pięknie wydanej lektury w twardej okładce to istna skarbnica wiedzy. Autor opowiada o fizyce i kosmosie w taki sposób, jakbym czytał dobry kryminał albo komedię. Jasny przekaz, przykłady, zadania i eksperymenty, które poleca wykonać.

Książka napisana jest prostym językiem, dzięki czemu nie musimy co zdanie czy dwa szukać w słowniku co autor miał na myśli. I mówiąc prostym językiem, mam na myśli prosty język. Kiedyś kupiłem książkę Neila DeGrasso Tysona „Astrofizyka dla zabieganych” licząc, że przybliży mi pewne pojęcia czy problemy związane z Astrofizyką. Książka miała być napisana właśnie prostym językiem dla laików i niekoniecznie fizyków. Niestety książkę polecał fizyk.. sami rozumiecie…

To o czym w końcu jest ta książka?

Na okładce możemy przeczytać „Czy w kosmosie można pompować balony? Jak wylądować na komecie, a jak przetrwać rok w temperaturze 460 stopni Celsjusza? Czy pszczoły i pająki mogą pomóc w rozwiązywaniu problemów centrum dowodzenia lotami kosmicznymi NASA?” takie i wiele więcej tematów autor porusza w książce.

„W książce opowiada o najważniejszych kosmicznych projektach, o których nigdzie indziej nie przeczytasz! Zobacz, jak rozwiązuje się problemy w stylu NASA. Uwierz w siebie – ty też potrafisz! Wystarczy pokombinować, bo nauka jest megaciekawa.”

Ja tylko dodam, że jest to przede wszystkim książka o realizacji marzenia i książka o człowieku, który swoim entuzjazmem zaraża nawet przez celulozę.

Obowiązkowa lektura

Myślę, że jest to obowiązkowa lektura dla rodzica. Powiem więcej, uważam, że książka ta powinna trafić do szkół. Nie wiem jak wygląda nauka fizyki dzisiaj, obawiam się, że za dużo się nie zmieniło. Wzory, wartości, regułki i inne rzeczy, których nie ma potrzeba zapamiętywać, bo można je sprawdzić w tablicach lub Internecie. Sposób, w jaki autor opowiada, o przecież trudnej, skomplikowanej tematyce jest dostępny i prosty. Ale jednocześnie przyswajamy różne pojęcia i zjawiska. Trafne porównania utrwalają poznawaną tematykę. To właśnie w taki sposób powinno przekazywać się wiedzę młodemu pokoleniu.

Za „moich” czasów oceny z fizyki otrzymywaliśmy za ładne prowadzenie zeszytu, a jedyny eksperyment, jaki wykonywaliśmy to wyliczanie lotu parabolicznego mokrego kawałka papieru, który przyklejał się do tablicy po spektakularnym locie ponad nauczycielem powodując radość w całej klasie.

Szata graficzna

Kosmiczne wyzwania to książka wydana w twardej okładce na przyjemnym papierze. Duża czcionka nie zniechęci 7-8 latka do czytania samodzielnego. Do tego rysunki i zdjęcia. A żeby było jeszcze piękniej, kilka ilustracji wykonał „Papcio Chmiel”! Dosłownie na pierwszych stronach zamieszczony jest rysunek wykonany przez Henryka Chmielewskiego okraszony podpisem „Kosmiczne pozdrowienia od Papcia Chmiela”. Biorąc pod uwagę, że czytałem tę książkę po śmierci autora rysunku, przeszły mnie ciarki. Pozdrowił dosłownie z kosmosu.

tytus kulturysta

Podsumowując

Za cztery dyszki dostajemy tytuł, który może zapewnić miły wieczór dla nas samych i kilka ładnych dni z dzieciakami. Czytając jeden rozdział, możemy przegadać to potem z dzieciakiem, wykonać zadanie, które Artur Chmielewski zostawia na koniec rozdziału. Dostajemy słownik pojęć kosmicznych i kawał dobrej wiedzy i historii o naszym rodaku, któremu udało się spełnić swoje marzenie z dzieciństwa i trafił do jednostki naukowej agencji kosmicznej NASA w USA! Czy nie jest to inspirujące i pokazujące naszym pociechom, że wszystko jest możliwe tylko „wystarczy pokombinować!”.

Polecam 5/5

Miłej lektury
Michał

Źródła
„Kosmiczne wyzwania. Jak budować statki kosmiczne, dogonić kometę i rozwiązywać galaktyczne problemy” Artur B. Chmielewski, Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka
Wywiad „Człowiek na Marsie?” dr Tomasza Rożna z Arturem Chmielewskim na kanale Nauka. To lubię.
Wywiad „Polak, który dowodzi misjami NASA – Artur Chmielewski” – kanał Trip Hunter

Udało się!

Udało się!

Przeczytałem książkę na urlopie! I nie myślcie sobie, że leżałem plackiem, bynajmniej. Nie był to urlop na plaży gdzie z natury rzeczy, czasu jest sporo tylko góry i codzienne wycieczki od 10 do 20 km.

Zawsze jak jedziemy na urlop zabierałem ze sobą książkę. Jedną papierową i zawsze awaryjnie coś na Google Książki. Tam zresztą zawsze coś mam do przeczytania. Ale tym razem udało mi się wygospodarować tyle czasu (głównie późnymi wieczorami i bardzo wcześniej rano), że przeczytałem od deski do deski. I powiem Wam, było warto! Zawsze coś czytam najgorzej, że przeważnie kilka na raz, przez co skaczę z książki na książkę…(na samą myśl o tym, że przeczytam pewnie jakiś promil książek, które chciałbym przeczytać robi mi się smutno), ale wracając. Jedną mam w sypialni, jedną na smartfonie i kolejną (tę aktualnie ulubioną) w jedynym słusznym miejscu gdzie czytanie przychodzi mi najlepiej, czyli w kibelku. Swoją drogą szanowna małżonka zakupiła mi kiedyś „Gazetnik klozetowy”, w którym mieszczą się elegancko dwa tytuły takie po 300 stron. Nie wiem, co takiego ma w sobie to niezbyt przystosowane miejsce do czytania, że tak dobrze mi się czyta. Też tak macie? Są takie sytuacje, że naprawdę przeginam i potem „mrówki” męczą mnie przez godzinę zanim krew zacznie znowu swobodnie krążyć w odnóżach tylnych. Ale co tam! Rozdział trzeba skończyć.. Wiadomo!

O książce

A książka, którą chcę Wam polecić jest stworzona do czytania w kibelku. Zresztą na łamach tejże, autor przyznaje, że również pochłania kolejne tytuły w czytelni klozetowej 🙂 „Nietoperz i suszone cytryny” autorstwa Marcina Mellera to 304 strony krótkich felietonów, które ukazywały się w latach 2016-2019 na łamach „Newsweeka”. Dodatkowo mój ulubiony dziennikarz okrasił niektóre z nich Post Scriptum, które dodają nieco świeżości do poruszanego tematu. Na stronie lubimyczytać.pl jest taka informacja przy książkach o szacowanym czasie potrzebnym na przeczytanie. I podają tam, że na ten tytuł potrzebujemy 5 godzin i 4 minuty. Wyliczają to tak, że podobno można ją czytać 200 słów na minutę, czyli 1 strona na 1 minutę… Ta jasne.. (Tak na marginesie, mój urlop trwał dwa tygodnie).

„Nietoperz…” to zabawna i bardzo przyjemna lektura o rodzinie, pracy, polityce i wielkich pasjach autora, czyli piłce nożnej, jedzeniu i Mazurach. Czasem bawi, czasem daje do myślenia, a czasem nawet denerwuje, bo przypomina sytuacje z życia, które komentuje Marcin Meller. Dla mnie inspirująca i pouczająca. Będzie to jeden z tych tytułów, które na pewno zapamiętam na długo, na pewno jakoś mnie ukształtuje i na pewno będę polecał, co niniejszym czynię.

Co dalej?

Dzięki Zapałka za polecenie i podarek? Miałaś racje, że będzie to dla mnie inspirujące i choć się obawiałem w trakcie czytania, że już nic nie napiszę, bo z czym do ludzi.. To jednak jak zasiadłem do pustej „kartki” to słowa jakoś same poleciały. Na dowód tego jak bardzo spodobał mi się tytuł dodam, że tuż po przeczytaniu zamówiłem dwie inne książki ze stajni Państwa Mellerów, czyli nową książkę Anny Dziewit-Meller „Od jednego Lucypera” i „Gaumardżos! Opowieść z Gruzji” autorstwa Państwa Mellerów. Dam znać mam nadzieje niebawem jak poszło z tymi tytułami! Czuwaj!

1 strona na 1 minutę… Ta jasne….