Minął kolejny rok
Stało się. Po raz kolejny ta ogromna kula skał, piasku, gazów i wody w 365 dni okrążyła inną jeszcze większą gorącą kulę palących się gazów. Z punktu „widzenia” wszechświata nic się nie wydarzyło. Po prostu kilka planet w tym skrawku galaktyki pokonało śmieszną drogę wokół Słońca po raz 4,543E9… mniej więcej tyle lat ma Ziemia. Tymczasem, z tego powodu ludzie wyprawiają imprezy godne królów. Dlaczego? Czy to ma sens? Przecież po prostu zmieniamy kalendarz na inny, który będzie nam wyliczał jak żyć 🙂 kiedy mamy wolne, kiedy mamy pracować, a kiedy świętować.
Zwłaszcza w tym roku mieliśmy ochotę pożegnać się z tym ciężkim i pokręconym rokiem 2020. To był naprawdę ciężki i trudny rok. Nie będę wyliczał, co też się wydarzyło. W bardzo ciekawy i zabawny sposób zrobił to Netflix w nowym filmie „Giń! 2020”. Jest to podsumowanie z przymrużeniem oka ostatnich 365 dni. Jeżeli jeszcze nie widzieliście to naprawdę warto. Oczywiście również z przymrużeniem oka.
Co tu się odj….o
Oczywiście najważniejszym wydarzeniem jest pojawienie się nowego wirusa, pandemia i galopujący tuż za nią kryzys gospodarczy, który gdzieś się chwilowo pogubił i kręci się w poczekalni, ale prędzej czy później znajdzie drogę. Oczywiście są takie branże, w których kryzys zawitał od pierwszych dni pandemii i – co gorsza – trwa do dziś. Jest to bardzo przykre, tym bardziej że np. całkowite zamykanie siłowni wydaje się totalnym absurdem i niezrozumiałym krokiem rządu. Takich absurdalnych zakazów i nakazów rząd wydał w tym roku rekordową ilość. Nie będę Was zanudzał przykładami, pewnie też już macie tego dość. Wolno wychodzić, ale tylko w różowych majtkach w co drugą środę po 16:00, ale tylko wtedy jak masz skończoną maturę, ale tylko na piątkach no, chyba że urodziłeś się przed 1989 rokiem wtedy możesz kiedy chcesz… itd. Absurd goni absurd.
Ale i tak, nawet rząd nie jest w stanie przebić tego co stało się z częścią społeczeństwa. I tu doszukiwałbym się prawdziwego kryzysu. Jak to jest możliwe, że tak szybko w kilka miesięcy, tak bardzo cofnęliśmy się do średniowiecza i informacje w internecie przekazywane z „ucha do ucha” wygrywają z nauką. Na początku się denerwowałem na wszystkich tych, którzy podważali istnienie wirusów. Potem obojętnie ignorowałem treści przez nich publikowane i unikałem kontaktu. Ale teraz ogarnia mnie strach. Strach przed tym co by było jakby wirus, który powoduje pandemie, był wirusem o wiele bardziej zjadliwym? Myślę, że z takim społeczeństwem szybko byśmy obniżyli zaludnienie na Ziemi. Najgorsze jest to, że nagle wszyscy stali się wirusologami, lekarzami, statystykami i analitykami. Ludzie wyszukują w internecie kłamliwych statystyk lub – co gorsza – prawdziwych, ale kompletnie źle interpretowanych.
To przez COVID
Czy tak ciężko zrozumieć i uwierzyć, że ludzie chorują na nowego wirusa, który powoduje zatkanie służby zdrowia i zgon blisko 60 000 dodatkowych osób w Polsce??!! Oczywiście nie twierdzę, że COVID-19 zabił bezpośrednio tyle osób. Ale słowo „przez” trzeba tutaj interpretować szerzej. Jeżeli szpitale w mojej okolicy są totalnie zatkane, ponieważ łóżka zajmują ludzie chorujący na COVID-19 i jak dostanę zawału i nikt po mnie nie przyjdzie albo będę czekał w karetce na pomoc, to znaczy, że zmarłem przez COVID-19. Oczywiście problemy służby zdrowia można zwalić na rząd ten czy poprzednie, ale nie zmienia to faktu, jak jest. A jest źle i ludzie umierają PRZEZ COVID-19 w ten czy inny sposób.
Myślę, że kiedyś społeczeństwo będzie o tym książki pisać, jak to w latach dwudziestych XXI wieku na świecie zapanował chaos, spowodowany wszechobecnym fake newsem. To jest straszne, że coraz więcej ludzi wierzy w płaską ziemię i w to, że założyciel Microsoftu znaczy ludzi chipami. Na podstawie błędnych wiadomości znalezionych w sieci, ludzie podejmują życiowe decyzje. Co rusz ktoś daje nabrać się na taką czy inną wiadomość. Tak jak rezygnowanie z noszenia maseczek, ponieważ przez nie rozwija się grzyb w płucach albo, że powodują one zmiany społeczne. Naprawdę jesteśmy tak słabi, że noszenie maseczki przez kilkadziesiąt minut czy kilka godzin dziennie zmieni nas w co? Potworów bez emocji? A jeżeli chodzi o grzyba płuc. Grzyby są wszechobecne i wszędobylskie. Rozwijają się w nas cały czas i wszędzie. Natomiast u zdrowego człowieka i przy zachowaniu czystości wspomnianej maseczki nie zwiększamy ryzyka chorób płucnych, a wręcz je zmniejszamy. Badania pokazują, że w krajach, w których wprowadzono obowiązek noszenia maseczek spadła ilość zgonów spowodowanych COVID-19 o 40%. Oczywiście można dyskutować o tym, jakie i jak te maseczki nosić. Jest masę memów o tym jak to wirus przedostaje się przez nitki maseczki. Zapominamy tylko o tym, że wirus nie ma skrzydeł i do transportu potrzebuje śliny. Jeżeli masz wątpliwości, że maseczki coś dają, załóż nawet taką uszytą przez babcię i spróbuj plunąć. A potem zrób to bez maseczki. Najlepiej w kierunku lustra. Jeżeli taki empiryczny dowód nie przekona Cię, że maseczki ograniczają rozprzestrzenianie się wirusów, to raczej nic tego nie zmieni. No może wtedy jak zarazisz swoich bliskich, a potem ich pochowasz 2 metry pod ziemią.
Nie jest tak źle
Ale dość o tym syfie. Chciałem jeszcze nawiązać do tego, jaki to ciężki rok za nami. Oczywiście nie umniejszam problemom, jakie mają właściciele firm, którzy od marca praktycznie nie działają, nie umniejszam również problemom w służbie zdrowia itd. Ale przetrwamy i to. Pomyślcie, czym są nasze problemy z zeszłego roku w porównaniu z głodem na świecie, wojnami i innymi globalnymi problemami, które nadal są i nie zawiesiły swojej „działalności” na czas pandemii. Nie narzekajmy, że nie możemy odwiedzić znajomych albo, że nie możemy pochodzić po galerii handlowej. Pomyślcie, z jakimi problemami musieli się mierzyć nasi dziadkowie w latach czterdziestych. Głód, strach przed śmiercią lub pojmaniem. Z dzisiejszej perspektywy większość z nas nie jest w stanie nawet zbliżyć się, co ludzie czuli w tamtym czasie. Pomyślcie o tym i być może z takiej perspektywy brak nowego iphona nie będzie już taką tragedią.
Na koniec wrócę jeszcze do nieudolności rządu. Do ich dziwnych i niezrozumiałych decyzji. Pamiętajcie o tym podczas wyborów. Niestety do wyborów jeszcze kawał czasu i trudno będzie pamiętać o tym jak bardzo jest to nieudolny rząd. Jest natomiast nadzieja, że sami o to zadbają i jeżeli będą działać tak jak do tej pory, to nie będziemy mieli problemu, żeby pamiętać.
PS.
Nie pisałem nic od dawna, ponieważ oczy przecierałem i co rusz zatykały mnie kolejne działania rządu i co miałem coś skomentować to wpadał kolejny temat i kolejny i kolejny… Totalnie mi się odwidziało pisanie o czymkolwiek. Trochę odpuściłem. Nie oglądam praktycznie telewizji i „wiadomości” i jakoś tak więcej życia mam w sobie od tej pory 🙂 Pracuję też od dłuższego czasu nad tematem bezpieczeństwa w sieci i już niedługo opublikuję o tym tekst.
Wszystkiego dobrego w nowym roku, dużo zdrowia i spokoju! I po raz kolejny cytując Stanisława Lema „Bądź dobrej myśli, bo po co być złej”.
Michał